Menu główne:
Dzięki uprzejmości Piotra Deleżucha nasza drużyna ma także własne forum, na którym możecie się wypowiadać na tematy związane z ligą i naszą drużyną.
Serdecznie zapraszamy!!!
Statystyki indywidualne zawodników w rozgrywkach ligowych znajdują się w zakładce Drużyna>Kadra
Najbliższy mecz
5 września 2010
godzina 19:50
boisko w Kokoszkach
SM Suchanino
vs
Dolne Miasto
ZAPRASZAMY CAŁE RODZINY NA NASZE MECZE W SEZONIE 2010/2011 NA BOISKU W KOKOSZKACH!!!
5 WRZEŚNIA ROZPOCZYNAMY NOWY SEZON!
Tabela skrócona I ligi
| M. | Drużyna | M | Pkt. | Bramki |
| . | Rolexin (b) | 0 | 0 | 0:0 |
| . | Revers | 0 | 0 | 0:0 |
| . | SM SUCHANINO (b) | 0 | 0 | 0:0 |
| . | StarMed | 0 | 0 | 0:0 |
| . | Św. Wojciech-Lipce | 0 | 0 | 0:0 |
| Pełne tabele> | ||||
Wtorek 29.06.2010 18.30 Puchar Ligi-finał
SM Suchanino - AS Riviera 1:2(0:1)
Cóż, tym razem nie udało się sprawić sensacji i pomimo walki do ostatniej minuty meczu, jako wicemistrz II ligi nie daliśmy rady pokonać wicemistrzów I ligi.
Spotkanie rozpoczęliśmy odważnie, próbując utrzymywać się przy piłce i uruchamiać szybkie kontrataki. Drużyna Riviery z początku przycisnęła i grała pressingiem, przez co mieliśmy utrudnione rozgrywanie piłki. Pomimo to, przetrwaliśmy początkowy napór i powoli odsuwaliśmy się z okolic własnej połowy na połowę przeciwnika. Kilkakrotnie udało się szybko przemieścić piłkę do przodu i zagrozić bramce Riviery. Przodował w tym nasz najlepszy napastnik na wiosnę, Marcin Białowąs, który potrafi przyjąć piłkę, przytrzymać ją i celnie uderzyć na bramkę. Dzięki Niemu mogliśmy objąć prowadzenie, gdy po oddaniu strzału z prawej strony, piłka zmierzała pod poprzeczkę bramki rywali, jednak bramkarz umiejętnie sparował ją na aut. Zresztą Marcin siał popłoch w obronie Riviery i jeszcze kilkakrotnie próbował strzałów na bramkę. Co się nam nie udało, wyszło zespołowi Riviery, którego zawodnik, po składnej akcji całego zespołu, pokonał Krzyśka Walesieniuka. Ten stracony gol nas nie załamał, ale sprawił, że chcąc cokolwiek zrobić, musieliśmy zagrać twardziej, szybciej i dokładniej. Próbowaliśmy ukąsić, ale w tej części spotkania nam się nie udało.
Druga połowa była lepsza w naszym wykonaniu, ponieważ nie daliśmy się zamknąć na własnej połowie, ale dobrze wyprowadzaliśmy piłkę od obrony, przesuwając się całą drużyną i coraz groźniej zagrażając bramce Riviery. Napewno ekipa wicemistrzów I ligi bezdyskusyjnie górowała nad nami techniką, warunkami fizycznymi i indywidualnościami, ale my mogliśmy przeciwstawić ambicję, dobrą organizację gry i przede wszystkim grę zespołową. Jak zawsze w obronie doskonale piłkę odbierał Zbyszek Fałtynowicz, a ładnie rozgrywał piłkę Karol Jabłoński. Rywale marnowali swoje kolejne dobre okazje strzeleckie, natomiast my również nie byliśmy lepsi i marnowaliśmy ciężko wywalczone sytuacje. Najpierw Karol Jabłoński zagrywał piłkę z lewej strony z rzutu wolnego, z którego piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki. Potem ładnie Klaudiusz Konieczka przedzierał się przez szeregi przeciwników, oddając niecelne lub zablokowane strzały. Jednak chyba najlepszą stuprocentową sytuację zmarnował Karol Jabłoński, który ładnie wymieniał piłkę bodajże z Marcinem Białowąsem, ale będąc w sytuacji sam na sam, trafił w bramkarza Riviery. W końcu to my straciliśmy drugą bramkę, kiedy zbyt łatwo pozwoliliśmy rozgrywać piłkę przeciwnikom, którzy bez problemu zamknęli akcję dokładnym ostatnim podaniem i celnym strzałem. W dalszym ciągu próbowaliśmy zdobyć przynajmniej gola honorowego. W doskonałej sytuacji, znowu sam na sam, znalazł się tym razem Zbyszek Fałtynowicz, który próbował zakończyć dośrodkowanie z rzutu rożnego i odbitą piłkę, celnym strzałem, ale również już padając, trafił w bramkarza. Nareszcie, już w doliczonym czasie gry, przepięknym strzałem w okienko z takiej półprzewrotki, gola zdobył Klaudiusz Konieczka z dośrodkowania Karola Jabłońskiego z prawej strony. Zabrzmiał ostatni gwizdek sędziego Andrzeja Smoka, który jeszcze drugiego dnia podczas wręczania pucharów i medali, zachwycał się strzałem Klaudiusza, twierdząc, że była to chyba bramka sezonu. Zakończyliśmy mecz i cały sezon z honorem i podniesioną głową.
Wspaniale zakończyliśmy ten jakże trudny sezon 2009/2010, w którym popadliśmy ze skrajności w skrajność. Jesienią spadek do II ligi i zimą przedostatnie miejsce na hali, a na wiosnę piękna przemiana, choć po pierwszym zwycięstwie, a potem przerwie związanej ze śmiercią prezydenta Polski, ponieśliśmy 3 kolejne porażki, to pozbieraliśmy się, poukładaliśmy grę i taktykę, dzięki czemu zdobyliśmy wicemistrzostwo II ligi oraz 2.miejsce w Pucharze Ligi. Miejmy nadzieję, że w następnym, ponownie I-ligowym sezonie, przeżyjemy również wiele pięknych chwil, a przede wszystkim pokażemy, że potrafimy grać w piłkę i spokojnie zajmiemy miejsce minimum w środku tabeli.
Bramki:
1:2 Konieczka
Skład rozpoczynający mecz:
Walesieniuk - Bajków, Grylak, Jabłoński, Jabłoński - Deleżuch, Byszuk, Witkowski, Konieczka - Białowąs
Rezerwowi:
Wójtewicz
Wyniki kolejki
| Rolexin - Damen TechBud - DuchService CNS Św. Wojciech-Lipce - Primus&Locom. AKTS Orunia - StarMed Revers - Wytrzeźwiałka AS Riviera - pauza |
Czołowi strzelcy
| 1. | ||
| 2. | ||
| 3. | ||
| 4. | ||
| 6. | ||
| Pełna klasyfikacja> |
ZAKOŃCZENIE ROZGRYWEK HALOWYCH
Tabela końcowa skrócona rozgrywek halowych
| M. | Drużyna | M | Pkt. | Bramki |
| 9. | Wooders | 12 | 12 | 55:87 |
| 10. | Primus | 12 | 12 | 55:62 |
| 11. | Victoria | 12 | 9 | 63:84 |
| 12. | SM SUCHANINO | 12 | 9 | 57:73 |
| 13. | Sąsiedzi | 12 | 7 | 57:98 |
| Pełna tabela> | ||||
Wyniki ostatniej kolejki
| 3hi.pl Wisła Gdańsk - Sąsiedzi Revers - AS Riviera Farmacja Gdańsk - Hanza Lider Terma-Damen Technologie - Primus Lambada FC - Victoria Wooders - pauza |
6:7 1:3 4:11 5:10 9:6 |
Sobota 26.06.2010 15.10
SM Suchanino - Damen 1:1(0:1)
Mamy awans!!! Wracamy do I ligi!!! Jednak jak się okazało przed meczem, nie było to takie proste, jak nam się wydawało. Remis niekoniecznie mógł nam wystarczyć, ponieważ przy remisie TML Chełm z ViruSem, wśród trzech zainteresowanych zespołów byśmy mieli najgorszy bilans bramkowy. Na szczęście ekipa ViruSa bardzo nam pomogła pokonując TML Chełm i tym samym eliminując tę drużynę z awansu.
W tym meczu mieliśmy grać spokojnie piłką i wieloma podaniami, tak jak potrafimy najlepiej, czekając na dogodną szansę do zdobycia gola, ale spotkanie zaczęło się dla nas najgorzej, jak tylko mogło. Już w pierwszych minutach straciliśmy zupełnie bezsensowną bramkę. Piotr Sacharuk, który stanął w bramce zamiast Maćka Wójtewicza, nie złapał górnej piłki, a wręcz wrzucił ją jeszcze nieszczęśliwie do własnej bramki. Jak się okazało stanął między słupkami z kontuzją dłoni i zaraz po tym golu w bramce stanął Maciej. Niestety nasz misterny plan legł w gruzach i musieliśmy bardziej zaatakować drużynę Damenu i prowadzić otwartą grę, żeby zdobyć przynajmniej jednego gola. Tym samym zrobiło się bardzo nerwowo. Zbyt szybko chcieliśmy wyrównać, przez co mnożyły się niedokładne podania i nerwowe wybijanie piłki w obronie. Kiedy trochę poukładaliśmy grę, przycisnęliśmy rywali, którzy dobrze się bronili i nie dawali nam wykończyć akcji celnym strzałem. Natomiast sami próbowali wyprowadzać szybkie kontrataki. Niestety w pierwszej połowie nie zdołaliśmy wyrównać. Brakowało przede wszystkim gry skrzydłami, a za często gra kumulowała się w środku boiska, gdzie było gęsto i ciasno.
Do drugiej połowy przystąpiliśmy bardziej skoncentrowani i uspokojeni, dzieki czemu znowu graliśmy tak, jak mieliśmy grać od początku. Więcej graliśmy piłką, pokazywaliśmy się do gry, lepiej wymienialiśmy podania, stwarzaliśmy więcej groźnych sytuacji podbramkowych, zaś w obronie twardo odbieraliśmy piłkę, tym samym dokładnie odgrywając ją do partnerów. Cała drużyna przesuwała się za akcją. Niestety, ale znowu niemiłosiernie marnowaliśmy nadarzające się sytuacje strzeleckie. Kilka dobrych okazji strzałami obok słupka zmarnował Klaudiusz Konieczka, Dawid Witkowski trafił jedynie w boczną siatkę, a przy rzucie rożnym wyskoczył do piłki razem ze Zbyszkiem Fałtynowiczem, uderzając ją niedokłanie. W końcu sprawy w swoje nogi postanowił wziąć Karol Jabłoński, który przyjął podanie, zszedł z piłką do środka i oddał podkręcony strzał, trafiając idealnie obok słupka. Znowu wielka radość wybuchła w naszej ekipie. Jednak ze względu na fakt, że remis mógł nam nie wystarczyć, w dalszym ciągu atakowaliśmy, chcąc zapewnić sobie zwycięstwo i awans do I ligi, ale przy naszych dobrych strzałach, znakomicie zachowywał się bramkarz Damenu, który bronił wszystkie, nawet najtrudniejsze strzały. Przeciwnicy też chcieli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i był moment w końcówce spotkania, że najpierw Maciej Wójtewicz w sytuacji sam na sam, doskonale zatrzymał szarżującego napastnika Damenu, a następnie Damen wykonywał 3-4 rzuty rożne pod rząd i wtedy zrobiło się nerwowo, ponieważ nie mogliśmy wyjść z własnej połowy. W końcu zabrzmiał ostatni gwizdek i musieliśmy oczekiwać na wynik spotkania, które odbywało się zaraz po naszym meczu.
Nieoczekiwanie sezon 2009/2010 kończy się dla nas wspaniale, bo choć jesienna część rozgrywek ligowych i rozgrywki halowe były beznadziejne, to na wiosnę odzyskaliśmy nowe siły i nabraliśmy rozpędu, dzięki czemu szybko wracamy do I ligi, gdzie jest nasze miejsce, a do tego mamy jeszcze szansę na zdobycie Pucharu Ligi, czego zupełnie nie oczekiwaliśmy. Chyba jednak dobrze się stało, że spadliśmy do II ligi, ponieważ mieliśmy możliwość odbudować morale zespołu, poustawiania taktyki, poukładania gry i małej przebudowy zespołu, dzięki nowym zawodnikom. Znowu potrafimy grać dobrą piłkę, zaś każdy z członków drużyny przyjeżdża na mecz z przyjemnością i chęciami.
Bramki:
1:1 Jabłoński
Skład rozpoczynający mecz:
Sacharuk - Bajków, Grylak, Jabłoński, Konieczka - Deleżuch, Witkowski, Matejko, Duma - Białowąs
Rezerwowi:
Wójtewicz, Fałtynowicz, Byszuk, Chojnacki
Czołowi strzelcy na hali
| 1. | Mateusz DAMPC (Hanza Lider) | 54 |
| 2. | Krzysztof RYTA (Victoria) | 39 |
| 3. | Damian HEBDA (AS Riviera) | 30 |
| 4. | Piotr DUMA (SM Suchanino) | 23 |
| 4. | Mariusz MACHALIŃSKI (Lambada FC) | 23 |
Czwartek 24.06.2010 18.30 Puchar Ligi
SM Suchanino - TechBud k. 4:2 dog. 1:1; 1:1(0:0)
Udało się sprawić niespodziankę w półfinale Pucharu Ligi. Do zakończenia spotkania zwycięstwem w normalnym czasie gry zabrakło nam kilku minut, dogrywka nie przyniosła rozwiązania i dopiero w rzutach karnych okazaliśmy się lepsi od TechBudu.
Mecz rozpoczęliśmy dobrze, ponieważ graliśmy na zupełnym luzie to, co potrafimy, a nie broniliśmy się, jak w meczu z Rivierą. Na szpicy tym razem wystawiliśmy silnego fizycznie Klaudiusza Konieczkę i było to bardzo dobre posunięcie, ponieważ dzielnie przepychał się pomiędzy obrońcami TechBudu, stwarzając kilka dobrych, groźnych sytuacji i wywalczając kilkakrotnie rzut wolny. W środku obrony znakomicie spisywał Karol Jabłoński, który przejmował piłki oraz rozważnie i spokojnie rozgrywał je od obrony. Bardzo dobrze do gry pokazywał się Piotr Deleżuch na prawej flance. Jednak w pierwszej części spotkania żadnej z drużyn nie udało się objąć prowadzenia.
Druga połowa zaczęła się dla nas znakomicie. Nie dość, że przeprowadziliśmy kilka groźnych ataków, to jeden z nich przyniósł nam prowadzenie. Piłkę wybijał rywal tak niefortunnie, że ta odbiła się od innego zawodnika i poleciała na prawą stronę, z której wbiegał Piotr Deleżuch i ładnym technicznym strzałem posłał piłkę obok bramkarza TechBudu. Po zdobyciu gola w dalszym ciągu graliśmy odważnie piłką, a nie stanęliśmy murem w obronie. Nasza gra wyglądała dobrze, ale nie wykorzystaliśmy kolejnych dobrych sytuacji. Pod koniec drugiej połowy to przeciwnicy postanowili mocniej zaatakować i przycisnąć. W końcu udało im się wyrównać. Po dośrodkowaniu z lewej strony, napastnik TechBudu wyskoczył zza pleców Grześka Grylaka oddając celny strzał głową. Przez kilka ostatnich minut meczu każda z drużyn próbowała zdobyć decydującą bramkę, ale żadnej to się nie udało. Również w dogrywce trwającej 10 min. było bezbramkowo. Jednak do rzutów karnych podeszliśmy zupełnie na luzie, ponieważ i tak nie spodziewaliśmy się, że taki dobry wynik osiągnięmy. Pierwszy pomylił się zawodnik TechBudu w trzeciej serii karnych, który trafił w poprzeczkę. Potem w czwartej serii karnych Piotr Duma posłał piłkę minimalnie nad poprzeczką, ale nikt nie miał mu tego za złe, zaś Krzysiek Walesieniuk wyczuł intencje rywala i wybronił jego strzał, a następnie sam zakończył "jedenastki" celnym uderzeniem. Jesteśmy w finale Pucharu Ligi!!!
W finale ponownie spotkamy się z zespołem Riviery i miejmy nadzieję, że tym razem zagramy odważniej i mądrzej, dzięki czemu, nawet jak nie wygramy, to zaprezentujemy dobre i ciekawe widowisko.
Bramki:
1:0 Deleżuch
Rzuty karne:
1:0 Witkowski
2:1 Jabłoński
3:2 Konieczka
4:2 Walesieniuk
Skład rozpoczynający mecz:
Walesieniuk - Bajków, Grylak, Jabłoński, Wójtewicz - Deleżuch, Byszuk, Witkowski, Duma - Konieczka
Rezerwowi:
Sacharuk, Matejko, Biernacki
Niedziela 20.06.2010 19.50
SM Suchanino - Victoria 2:1(0:0)
Jak rzadko kiedy na mecz przybył nadkomplet ludzi, bo aż pięciu zawodników mieliśmy na zmianę. Jednak napewno z tego powodu nie płakaliśmy. Każdy inny wynik niż zwycięstwo oddaliłby nas nieco od zamierzonego celu, którym jest awans do I ligi, może dlatego tak ciężko było zebrać komplet punktów.
Mecz zaczęliśmy bardzo dobrze, ponieważ od razu przycisnęliśmy i praktycznie zamknęliśmy rywali na własnej połowie, raz za razem przeprowadzając groźne akcje, których niestety nie potrafiliśmy zakończyć dokładnym celnym uderzeniem. Ambitnie broniący się zawodnicy Victorii dobrze blokowali nasze strzały, a również bardzo dobrze spisywał się bramkarz przeciwników. Przez większą część pierwszej połowy mieliśmy przewagę, a dopiero w końcówce cofnęliśmy się na własną połowę i rywale mieli nieco więcej swobody. Na szczęście nie potrafili zagrozić naszej bramce, której strzegł Maciej Wójtewicz. Pomimo przewagi, jakoś w tym meczu gra się nam nie kleiła.
Staraliśmy się grać spokojnie, ale tego dnia jakoś nie potrafiliśmy rozegrać należycie piłki, jak to miało miejsce w poprzednich spotkaniach. Często niepotrzebnie graliśmy górną piłką i znów mieliśmy sporo jej strat. W drugiej połowie napewno wpływ na to miała też agresywna postawa Victorii, która starała się skracać pole gry i szybko doskakiwać do naszych zawodników. Jednak w dalszym ciągu to my byliśmy drużyną przeważającą i stwarzającą sytuacje bramkowe. W końcu nasza gra przyniosła efekt w postaci krótkiej wymiany piłki pomiędzy Radkiem Byszukiem i Piotrem Dumą, którą celnym strzałem po ziemi zakończył Radek. Próbowaliśmy podwyższyć prowadzenie, ale nie przynosiło to oczekiwanego efektu. Wtedy stało się najgorsze, ponieważ jeden z nielicznych kontrataków Victoria zamieniła na gola. Napastnik rywali sprytnie schował się za plecami Zbyszka Fałtynowicza, któremu nikt nie krzyknął, że ma za plecami zawodnika. Zbyszek puścił piłkę, a przeciwnik głową skierował ją do bramki wyrównując wynik spotkania. W dalszym ciągu graliśmy swoje, próbując zdobyć zwycięskiego gola, tyle że mieliśmy już na to mało czasu, więc musieliśmy przyspieszyć rozgrywanie piłki. Kilka minut przed końcem meczu rzut rożny wybijał Marcin Białowąs i zagrał piłkę idealnie na głowę Kuby Chojnackiego, który dokładnym uderzeniem głową zdobył zwycięskiego gola! Ależ wybuchła szaleńcza radość w naszych szeregach!
Nasze ostatnie ligowe spotkanie będzie decydujące, ponieważ gramy z Damenem, który uzbierał na wiosnę taką samą liczbę punktów, jak my. Jedyna różnica jest taka, że dzięki zwycięstwu z Victorią do pełni szczęścia wystarczy nam remis, ponieważ mamy lepszy bilans bramkowy, zaś Damen premiuje wyłącznie zwycięstwo. Napewno będzie to ciekawe spotkanie, ponieważ obie ekipy są rządne powrotu do najwyższej klasy rozgrywek ligi salezjańskiej.
Bramki:
1:0 Byszuk (asysta Duma)
2:1 Chojnacki (asysta Białowąs)
Skład rozpoczynający mecz:
Wójtewicz - Bajków, Grylak, Fałtynowicz, Konieczka - Deleżuch, Witkowski, Byszuk, Duma - Białowąs
Rezerwowi:
Jabłoński, Sacharuk, Chojnacki, Biernacki, Matejko
Wtorek 15.06.2010 18.30 Puchar Ligi
SM Suchanino - Dolne Miasto 2:0(1:0)
Dobry mecz i zasłużone zwycięstwo. Awansowaliśmy do półfinału rozgrywek o Puchar Ligi Salezjańskiej. Pomimo problemów ze składem, udało nam się zebrać komplet zawodników, natomiast rywale rozpoczynali w ośmiu, by ostatecznie grać w dziewięciu.
Wiedzieliśmy, że tylko zwycięstwo dawało nam awans do dalszej fazy rozgrywek, więc od początku zaatakowaliśmy rywali, którzy nie mieli pełnego składu. Oczywiście staraliśmy się przesuwać pod ich bramkę dokładnymi podaniami. Dzięki temu stwarzaliśmy sobie dużo sytuacji strzeleckich, z których w tej części meczu udało się wykorzystać jedną. Mianowice Marcin Białowąs otrzymał bardzo dobre dośrodkowanie z prawej strony od Klaudiusza Konieczki i strzałem z pierwszej piłki umieścił futbolówkę w siatce Dolnego Miasta. Pomimo braku naszych filarów w defensywie, Zbyszka Fałtynowicza i kapitana Grześka Grylaka, bardzo dobrze przerywaliśmy akcje rywali, a jako ostatni obrońca "czyścił" Karol Jabłoński, tym samym spokojnie wyprowadzając piłkę od obrony. Konsekwentnie prowadziliśmy grę, zaś w słupek trafił jeszcze Klaudiusz Konieczka. Natomiast najlepszą okazję dla rywali doskonale wybronił Krzysiek Walesieniuk, który już nie pierwszy raz pokazał próbkę swoich umiejętności.
W drugiej połowie przede wszystkim staraliśmy się nie dopuścić do utraty jakiejś głupiej bramki, aczkolwiek w dalszym ciągu mieliśmy przewagę, zaś rywale konstruowali tylko kontrataki, które nie przynosiły im spodziewanego efektu. Natomiast my stworzyliśmy sobie kolejne dogodne okazje, których jakoś nie potrafiliśmy wykorzystać. Zawsze zabrakło tego ostatniego podania albo poszczególni zawodnicy zbyt długo przetrzymywali piłkę, tym samym zwalniając nasze akcje i pozwalając wrócić obrońcom Dolnego Miasta. Jednak w końcu bramkarza rywali pokonał ponownie Marcin Białowąs, który otrzymał podanie od Piotra Dumy, przytrzymał chwilę piłkę i uderzył dokładnie ze środka. Kiedy już prowadziliśmy dwoma bramkami, to niektórzy zbyt bardzo chcieli sami zdobyć gola i kończyło się to niecelnym uderzeniem lub stratą piłki.
Cieszy fakt, że kolejny mecz zakończyliśmy bez utraty gola. Cała drużyna rozegrała dobre spotkanie z pełnym zaangażowaniem. Znowu wzmocniliśmy się psychicznie przed ostatnimi trudnymi meczami.
Bramki:
1:0 Białowąs (asysta Konieczka)
2:0 Białowąs (asysta Duma)
Skład rozpoczynający mecz:
Walesieniuk - Bajków, Jabłoński, Sacharuk, Wójtewicz - Konieczka, Byszuk, Witkowski, Duma - Białowąs